E3 2014: Pełne podsumowanie konferencji Microsoftu

microsoft-e3-rumors

Phil Spencer, świeżo upieczony prezes dywizji Xboxa w Microsofcie, zaraz po wyjściu na scenę podziękował za wspaniały rok dla przemysłu interaktywnej rozrywki (nie omieszkał wymienić również Sony w kontekście lunchu PS4) i zapowiedział, że konferencja w całości będzie poświęcona grom. I tak się stało. Show opływało w to co w tej branży najistotniejsze, czyli gry. Dużo gier.

Bez zaskoczeń

Spojrzawszy na listę tytułów pokazanych na konferencji Microsoftu złapałem się na tym, że nie mam przy niej gęsiej skórki, ani nawet przyjemnego mrowienia. Bo gier może i było dużo, ale tych prawdziwie zapowiedzianych było już znacznie mniej. W zasadzie większość pokazu to było przysłowiowe postawienie kropki na i. O większości produkcji wiedzieliśmy od dawna, o innych jedynie plotkowaliśmy, a teraz była okazja by je zmaterializować na oczach całego gamingowego świata.

Co również mnie nieco zasmuciło, to stosunek rzeczywistego gameplayu do zajawek CGI. Co z tego, że pokazano nam Rise of the Tomb Raider, skoro nie wiemy jak sama gra będzie wyglądać. Możemy jedynie pokontemplować nad świetnie rozpisanym trailerem.

Smakiem musiały się obejść te osoby, które spodziewały się zapowiedzi nowego hardware’u. Od jakiegoś tygodnia plotkowano o nowym modelu Xboxa One. Z większym dyskiem i w kolorze białym, wystylizowanym troszkę na pierwsze modele Xboxa 360. Nic z tego. Spodziewano się również odpowiedzi ze strony Microsoftu na Oculus Rift i Project Morpheus. Niestety wielbiciele hełmów VR mogli się poczuć zawiedzeni. Najwidoczniej prace nad tym urządzeniem jeszcze nie nabrały tempa, ewentualnie Microsoft kieruje swój wzrok w stronę nowej zabawki Marka Zuckerberga.

Wizytówka Microsoftu

Call of Kotlet całkiem świeży. Wiem. Sam jestem zdziwiony, że to napisałem. Od zawsze CoDy robiły za wizytówkę na pokazach Microsoftu. Napakowana skryptami akcja nadaje się do tego celu idealnie. Ale tym razem gra naprawdę zasługuje na swoje miejsce. Rozgrywka osadzona w klimacie sci-fi działa jakby kojąco na wszelkie absurdy tej serii. No i wprowadza fajne patenty. Widać z miejsca, że autorzy poszaleli z wyobraźnią. O jetpacu pozwalającemu na wyższy skok i swobodne opadanie pewnie słyszeliście. Ale o naprowadzającym się granacie już pewnie nie. Scena wieńcząca rozgrywkę była mocna i zapada w pamięć. Jednym zdaniem Bobby Kotick może odznaczyć w kajeciku kolejne udane E3 dla Activision.

Multikulti

Microsoft nieco w duchu multikulti mało czasu poświęcał swoim tytułom, a sporo przeznaczał na prezentację tytułów multiplatformowych. Jakby w zamian za czas antenowy miał dostać pierwszy wszystkie DLC do zapowiedzianych na jego konferencji tytułów.

Tym sposobem Forza Horizon 2 dostała zaledwie dwu-minutowy trailer. Choć kuszący, to za wiele w nim nie zobaczycie. Piękne auta, elektryczna muzyka i chyba fragmenty rozgrywki. Z tym ostatnim musimy wierzyć autorom na słowo. Bo gry wyścigowe często lubią być podrasowane różnymi metodami usprawniania replayów.

Evolve dostarczyło niezłego kopa. Nowa gra twórców Left 4 Dead zapowiada się na kawał solidnej co-opowej strzelaniny. Podział na klasy to oczywistość. Ale możliwość wcielenia się w potwora starającego się wyrżnąć wszystkich wokół przyprawia o szybsze bicie serca. Przepowiadam tej grze sukces nie mniejszy niż Titanfallowi.

Assasin’s Creed Unity wygląda tak jak poprzednie tytuły serii, tylko lepiej. Animacja ma jeszcze większą grację. Otoczenie wygląda przecudownie. Szczególnie, bogate w ornamenty wnętrza. Grafika wręcz opływa w detale. Jesteśmy w stanie z samego wyglądu rozpoznać fakturę przedmiotu. Światło dogrywa się do tego idealnie, refleksy bajecznie rozpływają się po marmurze. Sam pokaz rozgrywki nowego Asasyna zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami skupiał się wokół współpracy 4-graczy. Podkreślono możliwość tworzenia z przyjaciółmi własnego bractwa na Xbox Live. Tak, tak, kampanię rozpisano z myślą o co-opie. To chyba jakiś znak czasów, bo tytułów opierających się o ten typ zabawy zapowiedziano w ostatnim czasie bardzo dużo. Trochę obawiam się, czy aby scenariusz na takim rozwiązaniu nie ucierpiał. Ale zabawa wygląda na przednią. Byle oczywiście bawić się w swoim towarzystwie i nie trafić na imbecyla psującego immersję obcowania z Rewolucją francuską (btw, plus również za setting).

Dragon Age: Inkwizycja wygląda przezajebiście. Może nieco plastikowo, ale wciąż jest to najwyższa półka jaką widzieliśmy na nowej generacji. Tyle mojego komentarza.

Na czarnego konia konferencji Microsoftu wyrosło Sunset Overdrive. Gra już od wstępu sprzedała mi kopa między oczy. I to z półobrotu. Główny bohater wkracza do sceny, gdzie jakiś dzielny wojak zakopał się za osłoną i ostrzeliwuje potwory (Gears of War anyone?). Po skwitowaniu sytuacji „Cover mechanic, huh?” rozprawia się ze zgrają stworów w sposób możliwie najbardziej finezyjny, nie wyłączając z tego driftowania po rurach i skakania po ścianach. Mechanika rozłożyła mnie na łopatki. Gra wygląda na naprawdę zabawną. Aż chce się w to grać. Tu i teraz. Zazdroszczę zwiedzającym hale Convention Center możliwości sprawdzenia tego tytułu w swoich rękach.

 

Następna strona–>

One comment

  1. Pingback: E3 2014 – Jaskra rzut okiem | Omnes et Nihilo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s