Czy gracze serio uwielbiają czerstwy chleb?

Czerstwe Call of Duty

Bo ja go nie lubię. Ty go nie lubisz. Ten Pan i ta Pani też kategorycznie temu przeczą. A później BAAM! Miliony sprzedanych egzemplarzy, miliardy na kontach złych korpo-biznesmenów i lament graczy na forach, że któryś tam rok z rzędu karmieni są z tego samego pieca zamiast zajadać się świeżym pieczywkiem. Jednak trzeba byłoby być idiotą by zatrudniać nowego piekarza, inwestować w mąkę i nowy sprzęt, skoro wyroby wiejące sandałem i tak sprzedają się wyśmienicie. A korpo-biznesmeni idiotami nie są.

Zacznę od zaskoczenia. Call of Duty: Ghosts wyszło i ma się dobrze. Szok? Niedowierzanie? Raczej potwierdzenie odwiecznej psychomachii naszej branży.

Pamiętacie może jakie było pośmiewisko z pierwszej prezentacji tej gry na Xbox One? Największą innowacją miał być pies. Tak, PIES. Trochę podobny do Szarika z Czterech pancernych. Gracze od razu podchwycili temat i trochę na fali krytyki samego sprzętu Microsoftu dostało się również najpopularniejszemu FPS’owi w historii gier wideo. Fala memów jaka zalała internet przerosła ilością chyba łączną sprzedaż wszystkich tytułów z tej serii.

Gra wyszła i jak się szybko okazało – gracze mieli rację. W Kjal of Djuti faktycznie próżno szukać choćby iskierki innowacji. Chyba że faktycznie ktoś brał wcześniejsze zapowiedzi z PSEM na poważnie. Polała się fala hejtu. Na wszystko, od grafiki przez rozgrywkę na sztucznej inteligencji kończąc.

I co? I pstro! W tym momencie VGChartz wskazuje sprzedaż na poziomie ponad 8 milionów egzemplarzy. Jest to wynik jednak mocno niepełny, gdyż w tym momencie brakuje jeszcze konkretnych danych z konsol nowej (do piątku sformułowanie w Polsce jak najbardziej aktualne) generacji. Za to już wiadomo, że – o ironio – na Xbox One pies i spółka jest najlepiej sprzedającym się tytułem startowym. Fak je!

Wychodzi na to, że fajnie jest sobie w sieci pożartować i pobluzgać, ale później trzeba zarzucić na siebie fatałaszki i spełnić obowiązek w sklepie. Chwycić za zbluzgany zawczasu kartonik i ruszyć pędem do domu. By później… znów móc ponarzekać.

Nasza branża dziwna jest. Otwarta jednocześnie hermetyczna. Myśląca i podatna na manipulacje. Solidarna i rozproszona. Dynamiczna i przewidywalna.

Ktoś kiedyś powiedział: Obudź się Polsko. Ja powiem: Obudź się Graczu. Twój portfel to nie lafirynda z ulicy. Nie musi dawać każdemu.

Grami

PS: Do samego CoD’a nic nie mam. Nie gram. Nie specjalnie mnie interesuje. To i bluzgać nie mam na co.

3 comments

  1. Pingback: E3 2014: Pełne podsumowanie konferencji Microsoftu | (Ł)Okiem Gracza

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s