11 listopada dniem Himilsbacha

Bo Himilsbach udowadniał, że nawet męczeństwo szarości można przyjmować z humorem.

Bo Himilsbach udowadniał, że nawet męczeństwo szarości można przyjmować z humorem.

Właśnie przeglądałem sobie spokojnie nagłówki na Interii w oczekiwaniu na relację z wieczornej zadymy z okazji obchodów 11 listopada, aż tu nagle jeden z nich zaskoczył mnie niezmiernie – 25 lat temu, „w obskurnej melinie”, zmarł Jan Himilsbach. 11 listopada okazał się być nie tylko symboliczną datą odzyskania niepodległości. Okazał się być również rocznicą śmieci Himilsbacha. W tym roku minęło dokładnie ćwierćwiecze od zejścia ze sceny tego znanego aktora.

Bardziej uważny śledź mojego blooga zapewne zauważył moją słabość do utracjuszy. Najpierw prawiłem o bokserach spędzających czas w więzieniu za swój kolor skóry, później coś tam sepleniłem o piłkarzach trwoniących talent w hazardzie, a dziś przyszła pora na muchomora. Na aktora znaczy się.

Wybaczcie tę luźniejszą nutkę w mojej notce Ale zdaję mi się, że właśnie taki był Jan Himilsbach. Ociężały w swej lekkiej formie. Pijany w swej trzeźwości. Poważny w swej niepowadze. Dlatego pamiętają go nowe pokolenia. Był chodzącym oryginałem.

I chociaż niektórzy mogli patrzeć na niego bykiem. Inni brzydzili się na samą myśl o pracy z nim. On robił swoje. Życiowo przyszło mu grać rolę niełatwą. Podwójną. By wrócić do niskich nut, musiał odgrywać swojego soprana do którego stworzony nie był.

Fanem nie jestem. A nawet nie będę udawał, że kiedykolwiek oglądnąłem w całości Rejs. To ten dzień spędziłem właśnie z Himilsbachem. Bo tego człowieka wymazać z pamięci nie sposób. Bo Jan Himilsbach znaczy w Polsce niemal to samo, co Monty Python na Wyspach. Bo w tej jednej osobie, a właściwie to w duecie ze Zdzisławem Maklakiewiczem, tkwiła cała ironia systemu komunistycznego.

Poeci młodego pokolenia, których zowiemy raperami taką oto sentencje przygotowali dla obu zmarłych Panów już kilka lat temu:

Idzie tych dwóch co robią wciąż kawały
Nieraz też mówiły że jesteśmy chamy
Dwóch zgredów z mapetów Himilsbach i Maklak
Jest parę złotych – możliwości wachlarz

I chociaż nie wiem po co to wklejam, to sądzę że te wersy oddają w pewien sposób artystyczną  osobowość oryginalnego duetu.

Grami

PS: Natomiast na Święto Niepodległości też mam przygotowaną niespodziankę. Zrecenzuję niespełniony sen II RP. Nie dziś – bądźmy poważni – renoma najbardziej aktualnego medium na świecie do czegoś zobowiązuje. Ktoś domyśla się o czym będę prawił? A niechaj zagaja.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s