Krótka rozprawka z Rayman Legends

raymanlegends

Na temat Rayman Legends już wyśpiewałem pochwalne peany. Czas zatem na łyżeczkę dziegciu. Rayman Legends jest krótką, rozpisaną na kolanie grą jadącą na fejmie poprzednika. Bez krzty innowacyjności. Dla Ubisoftu stać się może kolejną po Assassin’s Creed marką, która ma jedno zadanie. Wyduszać z graczy kolejne żetony.

No bo jak inaczej można nazwać produkcję, która w 50% całego czasu rozgrywki jest w zasadzie kopią poprzednika. I to nie, że wykorzystuje te same patenty, podobny setting, czy coś w tym typie. Te 50% zostały do gry wrzucone na zasadzie „kopiuj-wklej” (sic!).

Zatem, co tak naprawdę oferuje nam Rayman Legends? Jakieś 4-6 godzin świetnych – nieco odtwórczych, ale jednak zbudowanych od zera – leveli. Garstkę świeżych (ale nie nowatorskich, raczej wynikających z naturalnej ewolucji pomysłu) plansz muzycznych, które zresztą staną się pewnie motorem napędowym kolejnej części. And that’s all folks. Resztę już widzieliśmy.

Totalnie w tym miejscu nie rozumiem „profesjonalnych” recenzentów. Origins zebrał dobre recenzje. Metacritic wskazuje średnią na poziomie 87 procent. Nieźle. Powrót do korzeni Raymana w pięknym stylu. Gra przywracająca wiarę w możliwość powrotu staroszkolnych platformerów na salony pudełkowych wydań. Ale co to? Legends okazuje się mieć jeszcze lepszą prasę. W okolicach 91%. WTF? Żart? Kurza ślepota?

A może strach przed nowym? Rayman Origins musiał sprawiać recenzentom nie lada kłopoty. Bo jak tu ugryźć tę produkcje? Grafika jest piękna, ale w staroszkolnym stylu. Gra się fantastycznie, ale to przecież tylko platformówka. Poza tym na pudełku widnieje jak byk: PEGI 7+, czyli gra dla dzieci. Co jeżeli dam dychę, a reszta półświatka mnie wyśmieje? Obniżę 1-2 stopnie, to i tak nieźle. A za rok się zobaczy.

Albo Ubisoft sypnął groszem? Może za dobrą ocenę, dziennikarze dostawali wjazd na jakiś pokaz specjalny Watch Dogs, czy innych piratów z Asasynów? A i kampania Legends była w mediach jakby bardziej rozbujana aniżeli przy poprzedniku. W końcu sam Ubisoft traktował z początku swoją grę, jako czarnego konia. Przypomnę tylko, że Origins miało się ukazać jako gra przeznaczona na cyfrowy rynek, nie zaś pełnoprawna produkcja.

Jakiekolwiek pobudki nie stały za werdyktami, to gracze i fani – w tym niżej podpisany – decydują o dalszych sukcesach bądź porażkach serii. I chociaż większość ślepo podąża w owczym pędzie ku kolejnym odsłonom Call of Duty, czy Assassin’s Creed (mówiąc żargonem piłkarskim, od czasów apogeum świetności II części, obecnie gry z tej serii są dla mnie losowane z 3 lub nawet 4 koszyka), to kiedyś wydawcy z takim nastawieniem ostro się przejadą. Przynajmniej mam taką wiarę.

Po śmierci bohaterowie w świecie Raymana przeistaczają się w balony. Dzięki temu by odzyskać życie mogą nakierować swoją postać na poczynania kompana. Cóż za wspaniała analogia do rzeczywistości. Fani gier francuskiego studia też coraz częściej mogą się czuć zrobieni w balona!

Po śmierci bohaterowie w świecie Raymana przeistaczają się w balony. Dzięki temu by odzyskać życie mogą nakierować swoją postać na poczynania kompana. Cóż za wspaniała analogia do rzeczywistości. Fani gier francuskiego studia też coraz częściej mogą się czuć zrobieni w balona!

Żeby nie było zbyt gorzko, bo z wspomnianej na wstępie łyżeczki zrobiła się już nawet nie łyżka stołowa, a całe wiadro pomyj. Rayman Legends to wciąż świetna, kolorowa gra dla graczy w każdym wieku. Nieco prostsza w masterowaniu niż Origins, ale równie satysfakcjonująca. Jeżeli grałeś w poprzednika, w zasadzie wchodzisz do tej samej rzeki po raz drugi. Jeżeli natomiast nie grałeś, to kupuj z pocałowaniem ręki sprzedawcy.

Grami

Gra ukazała się na:

Wii U, PlayStation 3, Xbox 360, PlayStation Vita, PC (dzięki niskim wymaganiom, działa niemalże pod każdą konfiguracją!)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s