Wąż nigdy nie rdzewieje, czyli 15 rocznica wydania Metal Gear Solid

mgs cover

2 dni temu (pamiętajcie, u mnie tylko najświeższe niusy!:) odbyła się 15 rocznica wydania pierwszej trójwymiarowej gry spod szyldu Metal Gear. Od samego zarania tego tytułu, jeszcze w fazie dewelopingu, gracze na całym świecie połknęli przynętę Hideo Kojimy. Już po pierwszym pokazie rozgrywki na E3 w 1997 roku nikt nie miał wątpliwości. Nadchodził przełom.

Było to w czasach wznoszenia się na wyżyny twórcze japońskich studiów deweloperskich. Walka Konami ze Square (jeszcze wtedy nie Enix) sprawiła, że tytuł roboczy brzmiący Metal Gear 3 został zmieniony na Metal Gear Solid (geometryczna bryła > płaski kwadrat). Poza tym tytuł ten odnosił się do przełomu wejścia serii w erę 3D i imienia głównego bohatera. Jak widać, już na samym starcie dostaliśmy po czaszce wielopoziomowym podtekstem. A „najlepsze miało dopiero nadejść”…

Mógłbym się wkręcać w opowiadanie meandrów historii, czy pobawić się w przytaczanie ciekawostek. Ale tego nie zrobię. Podobnych rzeczy można znaleźć w internecie na pęczki. A ja nie kieruję tej krótkiej notki dla prawiczków tego rosłego growego uniwersum. Piszę go, gdyż dopadła mnie nutka nostalgii i chciałem oddać temu tytułowi należytą mu estymę.

Bo proszę ja Was, dla mnie Metal Gear Solid był tym, czym dla kogoś innego mogło być obcowanie z inspirującą książką, rajdem pierwszym samochodem, czy buziakiem od przyszłej żony. Był rzeczą w pewien sposób warunkującą moje dalsze życie. To gdzieś w tym miejscu ugruntowała się rola gier w moim życiu. To w tym miejscu zapadła klamka – jestem graczem.

Po pierwszej części przyszedł czas na Metal Gear: Ghost Babel na GBC. Niedługo później uderzyła kontrowersyjna druga odsłona cyklu, która mimo że nie była równie innowacyjna, to świetna w swej wymowie. Na cześć Snake Eater gracze na całym świecie wznoszą peany po dziś dzień. Ja nawet go nie ukończyłem. Może powodem było to, że przyszło mi w niego grać po niemiecku (nie pytajcie, długa historia)…chociaż nie, oryginalnego MGS’a za pierwszym razem kończyłem po japońsku (bez żadnej solucji), a i tak wypieki wypalały mi twarz. Zwyczajnie moje drogi z serią zaczęły się rozchodzić. W czwórkę nawet jeszcze nie grałem. Ale w moim prywatnym rankingu, jej ukończenie widnieje jako punkt honorowy. Chociażby z szacunku do Solida Snake’a.

Na początku swojej zabawy z montażem ulepiłem taki oto trailer (?), czy tam tribute (?) owianej już legendą serii:

Wiem, że ponad 10 minut to z lekka hardy seans. Ale sam obejrzałem to, to z nie lada rozrzewnieniem, więc i fanów nie powinienem namawiać.

Ostatnią urodzinową niespodziankę przygotował oficjalny profil serii na Facebooku. 15 niezapomnianych momentów oryginalnego MGS’a z pierwszego PlayStation. Osobiście pozmieniałbym kolejność, ale jako że większość pokrywa się z moimi odczuciami, wrzucam bez większych modyfikacji. Spóźnione, ale szczere: Happy Solid Snake everyone!

Metal Gear Solid psx 15 best moments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s