Wyrwane z Fejsbuka: Węgier – Komunista dwa bratanki?

Na fejsbukowym fanpejdżu bloga od czasu do czasu dochodzi do ciekawych dialogów ze znajomymi i czytelnikami. Już wcześniej myślałem, czy czasem nie przenieść niektórych z nich właśnie bezpośrednio tutaj. Momentem decydującym okazał się być jeden z ostatnich wpisów. Google na ten temat jest raczej milczące, więc ruszam do działania. A było to tak…

Co bardziej uważni czytelnicy mogli zauważyć, że nie byłem zbyt aktywny przez ostatni tydzień. Wybrałem się na wycieczkę krajoznawczą po najbliższych południowych krainach. Ostatnio dużo pisałem o grach. Nie dziwota: dużo się działo i dzieje, także sporo jeszcze pewnie będę się na ten temat rozpisywał. Ale teraz z innej beczki. Rzecz jasna trafiłem również do Budapesztu. Jedno z piękniejszych miast, jakie miałem okazję w życiu widzieć. Szkoda jedynie, że mentalność Węgrów pozostawia troszkę do życzenia. Ale ja nie o tym chciałem. Otóż zastanowiła mnie jedna rzecz. W paru miejscach znalazłem pięcioramienną gwiazdę ZSRR i inne symbole komunistyczne. Wiadomka – pomyślałem – szpetne pozostałości po martwym systemie. Ale, gdy moim oczom ukazał się pomnik z sierpem i młotem, a pod nim usypane kwiaty to popadłem w osłupienie. Ktoś wie o co chodzi? Czyżby Węgrzy tęsknili za starymi czasami? Albo być może ktoś potrafi przetłumaczyć, co się na nim znajduje? Ot ci ciekawostka kulturowa.

Pomnik wyzwolenia Węgier przez ZSRR

 

Kamil Tuła: Tutaj masz po części wyjaśnione co i jak.
http://jezwegierski.blox.pl/2007/02/o-wolnosci-na-placu-Wolnosci-Szabadsg-tr.html


Generalnie Węgrzy z komunistycznymi pomnikami (no może oprócz tego) wpadli na fajny pomysł. Przenieśli wszystkie do specjalnego parku.

http://www.mementopark.hu/pages/home/?lang=en

 

Na pomniku masz napisane „Chwała radzieckim wyzwolicielom”. A obok nie jest pomnik Kossuta, ale i Mostek Imre Nagy, który komunistom się postawił, więc wydaję mi się że jak zwykle historia i mentalność nie jest wyłącznie czarno biała, a ma wiele odcieni szarości.

Ja: Liczyłem po cichu, że właśnie ty coś więcej na ten temat ogarniasz. Parku nie widziałem. A szkoda. Jeżeli chodzi o sam pomnik „wyzwolenia”, nie chodzi mi nawet żeby go gdzieś wypierd… (w końcu podobne są rozsiane po całej Europie i przypominają o losach historii) a o sam fakt rzucania pod niego kwiatów. Do tego – o ironio – koloru czerwonego. W Wawie by to nie przeszło, a Węgrów miałem za bardziej pro-niemieckich, aniżeli pro-radzieckich. Toteż moje zdziwienie było tym większe. Jak widać, człowiek uczy się całe życie.

http://wyborcza.pl/dziennikarze/2029020,84228,5286876,Czy_Wegrzy_tesknia_za_komuna.html

Kamil: W Polsce dziś z okazji rocznicy Czerwca 56 przemówił Bauman (eks- NKWD), więc bywa z tym różnie. Na pewno od 2010 i od rządów Orbana już tęsknoty za komuną nie ma:).
Wg mnie pomnik zostawiono aby a) nie drażnić Rosjan, b) jednak, co by nie mówić, Rosjanie wyzwolili Budapeszt od Hitlerowców. Ponadto, jak widziałeś około 50m od tego pomnika jest pomnik Reggana i Kossuta „dla równowagi”.

A to, że w czasach komuny żyło im się lepiej mnie nie dziwi. W Polsce wielu myśli podobnie, a jak weźmiemy pod uwagę, że komunizm w wydaniu węgierskim był w wersji light to żyło im się relatywnie wiele lepiej niż Polakom.

Ja: No wiesz, tak „wyzwoliła”, jak i u nas. To był zwyczajny podbój. Z twojego tekstu: „Bo Armia Radziecka zajmując Węgry walczyła, między innymi, z wojskami węgierskimi broniącymi kraju. Które przedtem bez jednego wystrzału dały ten kraj zająć siłom niemieckim. Bo Armia Radziecka przyniosła wolność ludziom zamkniętym w getcie. I potem posłała bodajże 200 tysięcy ludzi na „malenkuju rabotu” na wschód gwałcąc w międzyczasie straszne ilości kobiet”.

Kamil: Nie inaczej. „Historię piszę zwycięzcy”(oczywiście pojawia się automatycznie pytanie – kto w takim razie napisał historię Francji?). Ale to szczegół;). Chciałbym Ci przypomnieć, że jednym z najważniejszych i największych budynków w naszej stolicy jest „podarek Stalina”. I co? I nic. Nikt, zburzyć nie pozwoli, bo tradycja. Podejrzewam, że i ten monument stoi tam na podobnej zasadzie.

Ja: No to, wiesz. Komunizm to zbrodniczy system. Ostatnio Polacy lali Rusków za samo założenie koszulki z takimi symbolami. A tu pomniczek. Kwiatki koloru czerwonego. W głowie się nie mieści. I ciekawostka. Widzę, że na fotkach z 2007 pomnik jest nieogrodzony. A obecnie jak widzisz na fotce, już jest. Troszkę się ‚doedukowałem’ na ten temat. I jak widać, ciśnienie rośnie i w obywatelach Budapesztu. Przez powtarzające się akty wandalizmu na miejscu było 2 policjantów (a nie widziałem ich zbyt wielu na mieście). Prawie kurde warta honorowa. Luźna, ale jednak.

Moim zdaniem honorowanie tych symboli w jakikolwiek sposób to prawie jak plucie na własne godło. Co innego park historycznych pomników, co innego składanie pod nimi kwiatów.

Kamil: Żeby nie zostawiać Cię w przekonaniu, że tam ino komuna, przesyłam kilka „polskich motywów” znalezionych w BDP.

Jako ciekawostkę dodam, że Nagy Lajosz to Ludwik Wielki czyli nasz Ludwik Węgierski, natomiast Bem Apo to dosłownie „dziadziuś/ojczulek Bem” (Bema zna każde węgierskie dziecko, tzn. tak mi mówili moi znajomi z BDP, mam nadzieję że jest w tym ziarnko prawdy).

Owy dziwny pomnik to pomnik Katyński, który miał pokazywać las.

Ja: Kurde, a nie zauważyłem tej serdeczności w zwykłych relacjach. Raczej byli chłodni i mało sympatyczni. Też miałeś takie wrażenie? No i na samym wjeździe zobaczyłem tamtejsza młodzież okładającą butami Audi.

Kamil: Ja serdeczności doświadczyłem baardzo dużo, zaskoczyłeś mnie wpisem, że są niechętni.

Święta Jadwiga i święta Kinga obie Węgierki.

Ja: Niechętni to może za dużo powiedziane, ale to że byłem Polakiem nie nobilitowało mnie w żaden sposób. Raczej byli zdystansowani, a parę razy z powodu barier językowych (oni nie znali angielskiego, a ja niemieckiego) zostałem potraktowany niemile.

Kamil: Życie. Ja miałem inaczej.

Ja: Dlatego pytam. Czytałem rożne opinie. Piję do znanego przysłowia „Polak Węgier – dwa bratanki”.

Kamil: „Lengyel magyar – ket jo barat”. Albo miałem szczęście, albo Ty pecha.

Ja: Albo za mało czasu?

Grami

PS: Rubryka zagości na łamach bloga na stałe. Jej cykliczność zależeć będzie tylko i wyłącznie od regularności pojawiania się ciekawych dyskusji. Możecie ją pobudzać odwiedzając mój profil na Facebooku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s