Zapowiedź Xbox One pod znakiem tasiemca?

microsoft-xbox-one-4842_610x407

Wczorajsza konferencja Microsoftu wywołała małą burzę wśród graczy. Xbox One stał się ciałem. Ale ciałem, jakiego nikt wśród graczy chyba nie chciał. Niektóre plotki okazały się wyssane z palca. Inne z kolei zostały potwierdzone częściowo. Co z całego tego zamętu wyłania się na naszych oczach?

Nowy Xbox będzie promowany sloganem All in One. Na pierwszy rzut oka, chwytliwe hasło. Na drugi rzut oka, jak coś jest do wszystkiego to jest do… Jeżeli nie oglądaliście wczorajszej konferencji poniżej mały skrót najważniejszych powiedzianych rzeczy:

Gdyby wczorajszą konferencję Microsoftu oglądał ktoś niezorientowany w temacie, mógł dojść do wniosku, że ma do czynienia nie z prezentacją nowej konsoli do gier. A raczej czegoś na wzór nowoczesnego dekodera telewizyjnego sterowanego głosem. O ironio, a ja nawet TV nie oglądam. Oglądanie telewizji kojarzy mi się z tasiemcami. I nie wiedzieć czemu, wygląda na to, że Microsoft chce z tym utożsamić swój sprzęt.

Gier nie zaprezentowano niemal wcale. Tutaj moja złość może być nieuzasadniona. No bo w sumie Aaron Greenberg w wywiadzie dla Majora Nelsona jeszcze przed konferencją zapowiedział, że na grach Microsoft skupi się dopiero podczas czerwcowych targów E3. Także sytuacje można przyrównać do rozżalonego dziecka, który wiedział, że nie dostatnie upragnionych zabawek na święta. Ale po wszystkim i tak jest zły na rodziców, bo w duchu jednak po cichu liczył, że marzenia się spełniają.

Przytoczmy jednak mięsko, które zostało pokazane. Tasiemce od EA zostały potwierdzone dla nowej platformy giganta z Redmond (cóż za zaskoczenie). Oczywiście wszystkie hulać będą na wzbogaconym enginie.

Na start systemu dostaniemy nową Forze. Jej piątą odsłonę znaczy się.

Zupełnie nowe IP pokazało Remedy. Ta gra ma w jakiś dziwny sposób łączyć świat gier i telewizji… ah, allright.

No i najważniejszy punkt programu. Tasiemiec od Activision – Call of Duty: Ghosts. Wybaczcie, że nie staję na głowę z radości, gdy słyszę o rewolucyjnej implementacji psa, czy nowym silniku (no bo nie wyobrażałem sobie tego inaczej). Posiadacze Xbox One dostaną oczywiście ekskluzywne DLC.

I to w zasadzie tyle, jeżeli chodzi o gry. Nie pokazano nic przy czym standardowy gracz mógłby sobie oślinić choćby kołnierzyk. Pokazano za to samą konsolę, co chyba miało stanowić mały policzek wymierzony japońskiemu konkurentowi. Poniżej fotki, które ujrzały światło dzienne zaraz po konferencji:

Nad klocowatym designem nowego urządzenia Microsoftu znęcałem się już przy okazji tekstowej relacji z konferencji. Zostałem za to zresztą zganiony przez Marcina, że jest to kwestią gustu. Oczywiście, przyznaję rację. Ale kloc jest klocem. Amen.

Najciekawsze informacje zaczęły płynąć jednak nie podczas konferencji, a po jej zakończeniu. Zacznijmy od Kinecta. Otóż w obecnej generacji był on urządzeniem dodatkowym. Niezobowiązującym do jego zakupu. W przypadku Xbox One jest on integralną częścią systemu. Bez niego nie uruchomisz konsoli. To znacząco wpłynie na cenę urządzenia. W preorderach, które już ruszyły w Wielkiej Brytanii mówi się o cenie oscylującego w granicach 400 funtów (2000 zł przy dobrych wiatrach).

Sam Kintect 2.0 ma być precyzyjnym urządzeniem, który wyłapywać będzie najmniejszy ruch dłonią. Ma też świetnie radzić sobie z rozpoznaniem użytkownika i jego głosu. W zasadzie większość dashowych komend będziemy wydawać głosem. W tym miejscu polski oddział Microsoftu nie może już olać sprawy, tak jak to było w przypadku pierwszego Kinecta. Jeżeli Xbox One ma się sprzedać w Polsce to będzie musiał obsługiwać nasz rodzimy język. I tak np. jeżeli będziemy chcieli nagrać fragment jakiejś naszej rozgrywki powiemy w stronę urządzenia „Xboxie nagraj to”, a on to dla nas zrobi. Sympatyczna funkcja, ale co jeżeli jestem niemową? (skrajny przykład, ale uderzający w czuły punkt dyskryminacji społecznej)

Zresztą sam Xbox ma być bardzo sprytną bestią. Sam będzie mógł decydować, czy jakiś fragment rozgrywki jest warty uwiecznienia. Jeżeli uzna, że tak, a w opcjach będzie miał zgodę na samodzielne podejmowanie decyzji, to zrobi to dla nas. Bez słowa.

Niewątpliwie drażliwym tematem jest wymaganie stałego kontaktu z Internetem i możliwością odpalania gier „z drugiej ręki”. Osobiście wszelkie plotki na ten temat traktowałem pobłażliwie. Nie spodziewałem się, że ktoś z władz Microsoftu chciałby strzelić w stopę nowemu projektowi. Ale tak się stało. Chociaż Xbox One przed czerwcowymi targami twardo na nich jeszcze stoi, to już jednak rykoszetem po nich dostał. Otóż okazało się, że faktycznie nowy sprzęt nie będzie wymagał stałego podłączenia z Internetem. Ale co jakiś czas (mówi się o 24 godzinach) będzie wymagane od nas łączenie się z serwerami Microsoftu. Po co? Jak ma to wyglądać? I co się stanie jeżeli tego nie zrobimy? Tego na razie nie wiadomo.

Druga paląca kwestia jest obrót używanymi grami. Otóż w przeciwieństwie do Sony, które umyło ręce od całego procederu zdrapek, pozostawiając wolną wolę poszczególnym wydawcą gier, Microsoft narzuci taki wymóg odgórnie. Uruchamiając świeżo wyjętą grę z folii Xbox przypisze ją do naszej konsoli i naszego konta Live. Jeżeli będziemy chcieli uruchomić ją na innej konsoli, na której nie ma naszego konta będziemy musieli dokupić zdrapkę. W jakiej cenie? Nie wiadomo.

Jeszcze chwilę poświecę na specyfikację konsoli. Szczególnie w odniesieniu do konkurencji spod skrzydeł Sony. Blu-ray, mówiono o tym od dawna, ale potwierdzenie tej informacji ostatecznie przypieczętowało wygranego w bitwie nośników. Nie dziwota, bo i ciężko o lepsze rozwiązanie. PS4 i Xbox One wyglądają na równe sobie sprzęty. Podobne 8 rdzeniowe procesory wykonane w technologii x86 wyprodukowane przez firmę AMD. 8 GB pamięci. Z tą różnicą, że Sony postawiło na szybszą i bardziej nowoczesną pamięć GDDR5, a Microsoft na rozpowszechnione DDR3. Nie jestem technofilem, to i nie wiem jak duże może mieć to znaczenie dla pracy urządzenia. W Xboxie ponoć wszystko będziemy mogli robić w tle, np. czekając na multiplayerowy mecz odpalić jakiś filmik. Brzmi dobrze, to i czepiać się nie będę. Inna sprawa, że 500 GB dysk twardy wydaję mi się na nieco mały. Przynajmniej biorąc pod uwagę całą tę multimedialność systemu. Mogę się mylić, ale jeden głupi film w jakości HD może ważyć nawet 10 GB, a gra nawet do 20-30 GB (a przypominam, że instalacja będzie wymogiem).

Buńczuczna zapowiedź Microsoftu o 15 ekskluzywnych tytułach (z czego aż 8 mają stanowić nowe IP) tylko podczas pierwszego roku działania Xboxa One, brzmi może i dobrze, ale trzeba odsiać ziarno od plew. Przypominam Kinect będzie integralną częścią systemu. Oby chociaż połowa z tych gier nie była przeznaczona na niego, bo hardcorowy gracz może obudzić się z ręką w nocniku.

O! A tak najprawdopodobniej będzie się prezentował nowy system osiągnięć.

O tym, że sama formuła Xbox Live najprawdopodobniej nie ulegnie wielkim zmianom już wcześniej wzmiankowałem. Cieszy za to powiększenie liczby serwerów z 15 tysięcy do 300 tysięcy. Podobnie jak u konkurencji, chmura będzie stanowić centralny punkt ewolucji gamingu. Zyskać mają na tym też twórcy, którzy będą mogli dokonywać bezpośrednich zmian w swojej produkcji (potwierdzono dynamiczne achievementy).

Cóż mi pozostało. Zwykłemu, szaremu graczowi. Oczekuję na przyjście w chwale E3 i mięsko armatnie w postaci gier. Obecnie obieram azymut bardziej w stronę wizji giganta z Japonii, ale wszystko może się zdarzyć. Mam wrażenie, że Microsoft jeszcze sonduje rynek i klamka nad wszystkimi decyzjami jeszcze nie zapadła. Być może moja percepcja Xbox One jeszcze się zmieni. Ba, może przyklasnę Microsoftowi pod koniec tego roku stojąc w długiej kolejce do kasy po swój nowy sprzęt.

Po większą liczbę technicznych informacji zapraszam do podsumowania napisanego przez Marcina Kwiecińskiego. Na fanpagu mojego bloga stale wrzucam jakieś newsy związane z nowymi konsolami, także jeżeli chcecie być na bieżąco to klikajcie tutaj.

Grami

3 comments

  1. PuszArt

    A jak się nie połączy w ciagu 24h to, co? Wybuchnie? Ban? Dyskryminacja, nie każdy musi mieć internet albo zabiera konsolę na jakiś wyjazd, gdzie też nie wiadomo czy będzie łącze. No ale co się dziwić, jak już mówiłam Xone jest stworzony pod amerykańską publikę

  2. Pingback: Czy gracze serio uwielbiają czerstwy chleb? | (Ł)Okiem Gracza

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s