Z archiwum gracza: Recenzja Conker’s Bad fur Day

Conker_Artwork_-_Conker's_Bad_Fur_DayZa górami, za lasami, była sobie mała przygraniczna miejscowość. Odra rozdzielała jej brzeg od obcego germańskiego państwa. W tej miejscowości znajdowało się miejsce nasączone prawdziwie „grową” magią. Nazywano je wypożyczalnią gier „Eva” (niedorzeczna nazwa). To miejsce było ulubioną miejscówką wszystkich okolicznych latorośli. Półki wręcz uginały się pod ciężarem cartridgów z Super Nintendo i Nintendo 64. Dzieci spędzały tu wiele wspaniałych godzin ze swoimi ulubionymi bohaterami. Ale kurde… to nie ta bajka!

conkerPamiętam, jak sam, jako młody szczyl biegałem ku własnej (i brata) uciesze do tego zacnego przybytku. Można było tam wypożyczyć na 24 godziny jakąś konsolę, ewentualnie, gdy brakowało funduszy, za drobną opłatą poszarpać w coś na miejscu. To właśnie tam…nigdy nie poznałem Conkera. A polowałem na ten cartridge! Jawił się on w moich wyobrażeniach, jako biały kruk, którego muszę skosztować. Życie to jednak nie je bajka. Pożegnalna gra Rareware sprzedała się bardzo słabo (według VGChartz mocno poniżej 1 miliona egzemplarzy), przez co w Polsce praktycznie była nie do zdobycia. A już na pewno dla takiego młokosa.

Conkers Bad Fur Day_Dec10 16_34_07A szkoda! Gra jest unikatowa. Poznałem ją dopiero kilka lat później. A dokładnie w 2004 roku na emulatorze Nintendo 64. I chociaż mój ówczesny komputer krztusił się nią niemiłosiernie i lubił płatać mi różne figle (włącznie z zamykaniem aplikacji w najmniej odpowiednich chwilach) ukończyłem ją 3-krotnie. Toż to najwyższej jakości bełt Rare tym wszystkim, czym nasiąknęło to studio pod skrzydłami Nintendo. Hołd dla wszystkich graczy, którzy dorastali wraz z takimi produkcjami, jak Donkey Kong Country, czy Banjo-Kazooie. Te kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt godzin spędzonych z Conkerem uznaje za jedne z lepszych w moim growym doświadczeniu. Dlatego też nie odważyłbym się sięgnąć po tą produkcje w dniu dzisiejszym Dlatego nigdy nie grałem w ramke gry na pierwszy Xboxie o podtytule Live & Reloaded.

Nie chciałem psuć „pięknej” widokówki z dzieciństwa.

Poniższy tekst pochodzi właśnie z okolic 2004 roku i jest jednym z pierwszych, jakie kiedykolwiek popełniłem. Czytając go zapewniłem sobie swoisty flashback z przeszłości. Niektórych wspomnień lepiej nie dotykać. Zatem wrzucam go dokładnie w takiej formie, w jakiej pojawił się w ówczesnym czasie na łamach Reset Forever. Panie i panowie oto absurdalna recenzja, jeszcze bardziej absurdalnej gry. Oddaję głos samemu sobie sprzed 9 lat (sic!). Ależ ten czas zapier….

___________________________________________________________________________________

conkers-bad-fur-day-wallpaperMyślałeś, że na Nintendo 64 są same gry dla dzieci??? Sam nawet nie wiesz jak się okropnie myliłeś. Oto przed tobą najbrzydsze dziecko Rare…

Birdy_Artwork_-_Conker's_Bad_Fur_DayOd samego początku wiedziałem, że nie będzie to zwykła gra. Wyobraź sobie, że cukierkowata wiewiórka godna miana młodszego brata Mariana urządziła sobie ostrą popijawę z kumplami w barze (niezły kontrast;). Rano Conker, bo tak właśnie nazywa się owa wiewiórka, obudził się z ogromnym kacem w nieznanym mu miejscu. Jego jedynym marzeniem jest powrót do cieplutkiego domku, gdzie mógłby sobie odpocząć po nocy pełnej wrażeń. Niestety jak to zwykle bywa w tego typu produkcjach zły boss postanowił schwytać nic niewinnego Conkera do swoich niecnych celów. Mianowicie potrzebował… nóżki od stołu, na którym zwykle spoczywa mleko wielkiego władcy. I właśnie to my musimy pomóc sympatycznej wiewiórce w (co się okaże) niełatwym powrocie…

Gra jak pewnie już zauważyliście ocieka „świńskim” humorem, który tworzy wspaniały klimat. Gagi i parodie znanych filmów takich jak „Szeregowiec Ryan” (Omaha yeah;), „Ojciec Chrzestny” czy „Drakula” śmieszą do łez. Za najlepszy przykład twórczości autorów posłuży mi jeden z bossów, mianowicie jest nim wielka śpiewająca… kupa, którą trzeba zniszczyć za pomocą… papieru toaletowego! Humor potęgują wspaniale podłożone głosy postaci, nie jest to jakieś brzękanie czy piszczenie tylko prawdziwy ludzki dubbing, który jest niezwykłą rzadkością w grach z Niny. Niestety produkcja Rare ma jeden minus (a może i plus;), jest w pełni po angielsku, więc umiejętność tego języka w stopniu przynajmniej podstawowym jest co najmniej na miejscu.

Jeżeli chodzi o samą grę to jest to platformówka 3D przypominająca takie wspaniałe tytuły jak Banjo-Tooie czy Mario 64. Zadania są bardzo różnorodne, podczas naszej przygody będziemy biegać, skakać, pełzać, latać, pływać, strzelać, zbierać przedmioty, a nawet bić patelnią;).

Gfs_41917_3_2_midBardzo fajnie prezentuje się sterowanie postacią. Oprócz zwykłych ruchów, w specjalnie wyznaczonych do tego celu miejscach (po naciśnięciu B według przycisków od pada z N64) Conker wykonuje akcję specjalną. Dzięki takiemu rozwiązaniu łatwiej znaleźć ważne punkty w grze i nie tracić jakże cennego czasu na myślenie, co gdzie trzeba zrobić.

Warto także napomknąć o tym jak Rare musiało się namęczyć nad zróżnicowaniem poziomów. Każdy następny w niczym nie przypomina poprzedniego, wyobraź sobie, że najpierw biegasz po dyskotece, a w parę chwil później chodzisz po wielkiej grocie z jaskiniowcami! Misję przerywają filmiki generowane w czasie rzeczywistym, które popychają fabułę ku końcowi przy tym bawiąc niemiłosiernie. Multiplayer (maksymalnie do 4 osób na podzielonym ekranie) opiera się na najlepszych mini-gierkach z opcji dla jednego gracza i choć nie odgrywa wielkiej roli w całokształcie gry, jest naprawdę miłym dodatkiem.

conkers-bad-fur-day-great-mighty-poo-bossGrafika jak na możliwości N64 jest naprawdę fantastyczna. Kolory wylewają się z telewizora, ładne tekstury, pełne szczegółów postacie i otoczenie, wszystko wygląda prześlicznie. Do tego jeszcze można doliczyć mnóstwo smaczków takich jak np. dziury w kamerze po wystrzelonych w twoją stronę kulach, czy kapiącej wodzie z Conkera zaraz po wyjściu ze strumyka. Niestety sam nie posiadam starszej konsoli wielkiego N przez to grę mogłem skosztować dzięki dobrodziejstwom emulatora „Project64”. Warto zaznaczyć, że nie odnotowałem większych problemów. Jest tylko jedno małe ale, gra na słabszych komputerach ma tendencje do zwalniania. Dźwięk, jak już wspominałem, stoi na bardzo wysokim poziomie. Oprócz świetnego dubbingu i klimatycznej muzyki (której jest stosunkowo mało) bardzo dobre wrażenie zrobiły na mnie różnego rodzaju odgłosy, które są wyśmienite.

Podsumowując Conker’s Bad Fur Day jest jedną z najlepszych gier w historii Nintendo 64. Wspaniała muzyka, grafika a przede wszystkim humor, który potrafi położyć na kolana, tworzą naprawdę niepowtarzalny klimat. Klimat, który będziemy wspominać długo po zakończeniu tego wspaniałego dzieła mistrzów z Rareware…

Grami

2 comments

  1. Pingback: Najśmieszniejsze primaaprilisowe żarty wszechczasów z branży gier | (Ł)Okiem Gracza

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s