Sony na spowiedzi

76e15c623a1ac72a30bfb454c8bb8e0eOkej. Echa i acha nocnej prezentacji nie opadną jeszcze długo. Aczkolwiek przespałem się 4 godziny i jestem już w stanie bardziej logicznie myśleć. Czas na chwilę refleksji. Zabieram Sony do konfesjonału. Pisałem już na gorąco o tym, co Sony pokazało. Teraz na chwilę zatrzymajmy się przy tym, czego japońska korporacja nie pokazała.

Najpierw małe wprowadzenie. Sony przeżywa ostatnio wielkie kłopoty finansowe. Ostatnie 4 lata były chyba najgorszymi pod tym względem dla japońskiego giganta. Na wszelkich polach pod naporem konkurencji jej niepodważalna hegemonia zaczyna topnieć. Sony nie jest już pionierem w telewizorach, nie dzierży tronu odtwarzaczy muzycznych, a w elektronicznej rozrywce zyskał wielkiego konkurenta w postaci Microsoftu. Nintendo oderwało swój kawałek tortu praktycznie z nikim się nie dzieląc. Między czerwcem, a wrześniem 2012 roku firma straciła 15, 5 mld jenów. A w analogicznym okresie 2011 ponad 27 mld. Zmniejszanie strat nie jest bynajmniej zasługą jakiegoś nagłego przyśpieszenia sprzedaży, tylko restrukturyzacji firmy (zmniejszenie nacisku na dział zajmujący się telewizorami). Vita od swojej premiery sprzedaje się raczej umiarkowanie. Dowodzą tego prognozy sprzedażowe, jakie Sony zakładało sobie do końca marca tego roku. Miało być 16 milionów opchniętych handheldów nowej generacji. Tymczasem ledwo dobito do 6,6 mln sprzedanych egzemplarzy w zeszłym roku (i to łącznie ze starszym modelem PSP) i kolejny milion ma się sprzedać do końca roku fiskalnego. To nawet nie jest połowa zakładanego planu.

Trudno by w takich warunkach Sony skusiło się na jakieś rewolucje. Prezentacja PS4 dobitnie pokazała, że ten sprzęt ma się dobrze wpisać w obowiązujące obecnie w branży (i nie tylko!) trendy. Tym razem wtopa tej konsoli mogłaby mieć katastrofalne skutki dla całej korporacji. Obniżenie ratingu biznesowego (a więc i spadek zaufania kredytowego), jak i najniższe od 30 lat notowania na Tokijskiej giełdzie, jakie japońska firma zanotowała pod koniec zeszłego roku, to byłaby tylko kropla przelewająca szalę goryczy.

Ale do rzeczy. Sony uczy się na swoich pomyłkach i tym razem będzie się starała nie popełniać już błędów z przeszłości (szczególnie tych popełnionych przy PS3). Widać, że Japończycy zrobią wszystko by być przed swoim amerykańskim konkurentem. O kant pupy można rozbić buńczuczne zapowiedzi, że PS3 nie potrzebuje jeszcze swojego następcy. Potrzebuje. Jak nigdy wcześniej. Wygląda na to, że PlayStation 4 trafi na półki sklepowe jeszcze w tym roku (nie znamy jedynie konkretnych dat wydania na różnych kontynentach).Microsoft najprawdopodobniej zapowie następce Xboxa 360 dopiero w maju, także tegoroczna data lunchu wydaję się zbyt pośpiesza. Obrót sił? Teraz to Microsoft broni swojego miejsca w szeregu i tym razem przeczuwam, że to on będzie chciał mieć najpotężniejszą maszynę. To chyba jeden z powodów, dlaczego Sony nie rzucało konkretami na temat GPU napędzego PS4. Na ten moment musimy się zadowolić informacją o tym, że układ ten robiony jest przez AMD Radeon i ma mieć moc obliczeniową na poziomie 1, 84 teraflopa. Mówi to mi jednak tyle, co chińczykom polski.

Rezygnacja z własnej architektury procesora na rzecz pecetowych rozwiązań była do przewidzenia. Problem multiplatformowych tytułów nie powinien już wracać na wokandę. Nigdy więcej. Jest też przy okazji tańszym rozwiązanie, pozwalające zbić cenę urządzenia przy jego starcie. Analitycy zgodnie zakładają, że jego koszt powinien wahać się w okolicach 450$. Ja ośmielam się twierdzić, że może być on nawet niższy! Sony na wejściu będzie chciało zbudować największą bazę klientów. Microsoftowi i Nintendo się to opłaciło. Jakie inne profilaktyczne działania zastosowało Sony na bolączki z przeszłości?

Widać, że Sony stanęło w rozkroku między PS3, PS4, a Vitą. Widać, że będzie starało się chwycić wszystkie sroki za jeden ogon. PS3 nie umiera. Ba! Przy okazji zapowiedzi nowej konsoli posypały się nowe premiery również na starszy sprzęt (choćby nieco zignorowane przez wszystkich Diablo III). Już chyba jest jasne dlaczego na prezentacji nie powiedziano ani słowa o wstecznej kompatybilności, prawda? Nie ma takiej nawet kurde możliwości. Dzięki temu Sony ma nie jedną, czy dwie platformy do grania, tylko aż trzy! Przy czym pierwsza z nich ma już ogromną bazę użytkowników. Czy takie platformowe rozdrobnienie wyjdzie Sony na dobre to dopiero przyjdzie się nam przekonać, ale ja śmiem w to wątpić. PS3 w przyszłym roku nie będzie już nikomu potrzebne.

Poza tym japońska firma stawia na sprawdzone rozwiązania. PS4 nazywa się…PS4. DualShock 4 to nadal…DualShock 4. Fakt z panelem dotykowym (oj daj Boziu zrozumieć, czemu wszystko musi mieć obecnie panel dotykowy, choćby miałby być wielkości gumki do papieru), z lepszą ergonomią (w końcu spusty z prawdziwego zdarzenia), z wtyczka na headset i z dwoma nowymi przyciskami: Share, dzięki któremu będziemy mogli natychmiastowo przesyłać obrazy z gry oraz Options, które najpewniej posłuży do otwarcia opcji. Ale to nadal ta sama sprawdzona konstrukcja. Poniżej garść obrazków.

Pójście w stronę sociala też raczej do niespodzianek nie należy. Teraz wszystko musi być „soszal”. Obecnie ludzie na całym świecie częściej gry oglądają niż w nie rzeczywiście grają. Sony też ma kanał na YouTube i widzi, że najbardziej popularne filmiki z gier to te wykonane przez samych graczy. Naturalny krok by ułatwić im dzielenie się przeżyciami. Poza tym jest to też jakiś sposób ograniczenia piractwa, które prędzej czy później zjadało każdą kolejną platformę Sony. Tym razem odcięcie się od Internetu będzie się wiązało z mocnym ograniczeniem dostępnych usług. I po raz pierwszy w historii może okazać się…nieopłacalne.

Gdy Meeting dobiegał końca trochę się przestraszyłem, że ani razu nie padło magiczne hasło Blu-Ray. Zacząłem wietrzyć spisek i już miałem przygotowany nawet okolicznościowy akapit na tę okazję. Na szczęście nie ma sensu go używać. Napęd optyczny został potwierdzony. A Shuhei Yoshidy, szefa Sony Worldwide Studios, przyznał nawet, że „Możesz grać offline, ale najpewniej będziesz chciał mieć konsolę podłączoną do sieci”. Potwierdził również, że Sony nie ma zamiaru walczyć z odsprzedażą gier z drugiej ręki. Przynajmniej póki co.

Dzisiejszego ranka rozmawiałem już z 2 kolegami na temat prezentacji PS4. Obaj przyznali, że mają mieszane odczucia. Przede wszystkim nie zrobiły na nich żadnego wrażenia bebechy urządzenia. Phi. 8GB RAM na specyfikacji typowo pecetowej? To ma dziś zrobić na kimś wrażenie? Otóż nic bardziej mylnego! 8 GB RAM DDR5 dla konsoli nie „musiejącej” dźwigać pamięciożernego systemu operacyjnego to bardzo dużo. Dajmy na to, że 2GB poszłyby na dasha, reszta zostaje rozdzielona między ważniejsze opcje typu gry i aplikacje działające w tle. Wystarczy. Dla porównania PS3 dysponowało 256 MB GDDR3, a gry wyglądały całkiem znośnie, prawda? Potencjał znowu jest ogromny i aż ostrze sobie pazurki na to, co w tej branży jest najważniejsze…czyli gry. Poniżej dokładniejsza specyfikacja PS4.

Tutaj Sony też mnie nie przekonało do końca. Sięgnięcie po sprawdzone marki wydawało się pewnie najbardziej łopatologicznym rozwiązaniem zapewniającym bezpieczeństwo. Ale przydałoby się więcej świeżej krwi. Gracze, w tym niżej podpisany, oczekują od nowej generacji czegoś więcej niż fali kolejnych FPS’ów, sandboksów i slasherów, czyli gier, które wysunęły się na pierwszy plan pod postacią Killzone, Watch Dogs i Deep Down. Nie żebym pisał to po złości japońskiej korporacji, po prostu liczyłem na większy efekt ŁAŁ.

Oj gracze mają o czym szeptać jeszcze na długie miesiące. Niebawem zacznie się plotkowanie o Xboxie 720. Niedługo pojawią się, jak filip z konopii, kontrolowane wycieki. Wii U już wystartowało, nowy Xbox jest jeszcze w przebieralni, tymczasem PS4 oby nie zaliczyło falstartu. Jeszcze zostało sporo czasu nim gwizdek sędziego rozpocznie wyścig o prym elektronicznej rozrywki.

Grami

7 comments

  1. tomiga

    Co do gier to spokojnie… przecież do premiery są jeszcze 3 duże konferencje (e3, targi w europie i TGS) nie mogą się przecież wypstrykać z wszystkich newsów rok przed premierą. Asy z rękawa jeszcze wyciągną zapewne Naugthy Dog, Santa Monica, Quantic Dream, pewnie Gran Turismo też zapowiedzą (choćby miało wyjść 3 lata po premierze). No i Last Guardian… (wszystko wskazuje na to że pojawi się na PS4 a nie PS3😦 ) więc na marudzenie o grach jest zdecydowanie za wcześnie… Co do ambitniejszych tytułów to też dali do zrozumienia, że nadal będą w nie inwestować (The Witness).
    O gry więc bym się nie martwił – to przecież Sony – a nie MS😉

    To co mnie nie przekonało to grafika w tych prezentowanych grach… nie widać przełomu, ok fakt światy wyglądają na rozległe (Watching Dogs oraz Killzone) ale np. modele postaci wyglądają niewiele lepiej niż w tej generacji.

    Póki co to ewolucja nie rewolucja więc z zakupem PS4 raczej nie będę się śpieszył.

    • jacktheronin

      Też liczę jeszcze na E3 i pozostałe konferencje. Myślę że na tym eventcie Sony chciało tylko po prostu oficjalnie potwierdzić że PS4 istnieje i że będzie przystępnejsze dla deweloperów.
      Co do grafiki to mnie nie rozczarowała, to było do przewidzenia że nie będzie żadnego mind blowing przełomu. Ważne że w końcu wszystkie gry będą mogły być wyswietlane w 1080p. Że jest duży zapas ramu i mimo wszystko różnica między np. killzonem 3 a tym którego pokazali na tym eventcie jest różnica i to spora. Więcej detali, więcej efektów.

      Dla mnie skok jakościowy jest wystarczający, poza tym mocniejszy sprzęt, oprócz tego że pozwala na tworzenia ładniejszych gier daje też deweloperom masę innych możliwości. AI może być teraz bardziej zaawansowane, lewele mogą być większe, gry będą miały mniej loadingów (dzięki tym 8gb ramu), mogą wrzucić więcej obiektów na raz, ogólnie robić rzeczy które w obecnej generacji były trudne do zrobienia lub wręcz niemożliwe.

      Też oczywiście nie jestem gotowy by dać Sony moje pieniądze, zwłaszcza że nie wiem ile tych pieniędzy będą za to cacko chcieli mi zabrać;) Czekam na E3 i na to co pokaże Microsoft.

    • gramisan

      Panowie, ja nie twierdzę, że na PS4 nie będzie na czym grać. Tą prezentacją Sony starało się udowodnić, że nie odpuści żadnego segmentu rynku. Mamy coś dla core gamerów (Killzone, Watch Dogs, Deep Down), zapewnienie wsparcia niezależnych produkcji (czasowa ekskluzywność The Witness), było też sporo produkcji przeznaczonych dla całej rodziny (Kanck, nowa gra Media Molecule oparta o Mova). Wypisz, wymaluj, profil gier z PS3. Ale, jak dla mnie to za mało ciasta w cieście. Gdyby nie skok graficzny, nikt nawet nie zauważyłby, że to prezentacja nowej generacji gier. Odzew od graczy byłby o wiele bardziej pozytywny, gdyby pokazano chociaż jedno nowe IP. Nawet kosztem mocarnego Killzona. W kwietniu bądź maju (a kto wie może nawet na samych E3 w czerwcu) Sony będzie musiało dzielić się nagłówkami newsów z Microsoftem. Teraz był zatem najlepszy moment by uderzyć z grubej rury. I tyle. Wydaję mi się, że gigant z Redmond jest z obecnego obrotu spraw bardzo zadowolony i sam powolutku zbiera wszystkie swoje klocki do jednego pudełka…

      • tomiga

        „W kwietniu bądź maju (a kto wie może nawet na samych E3 w czerwcu) Sony będzie musiało dzielić się nagłówkami newsów z Microsoftem. Teraz był zatem najlepszy moment by uderzyć z grubej rury.”

        I właśnie dlatego najciekawsze kąski musi zostawić na bezpośrednią konfrontację. Pierwszy krok zrobiło i teraz MS musi się martwić o przykucie uwagi.
        W skrócie na PlayStation Meeting pojawiło się to co powinno… nie mniej i nie więcej niż było potrzebne.

    • gramisan

      Mamy zatem inną wizję marketingu. Dla mnie wejście musi być grube by przykuło uwagę od początku i zdusiło w zarodku wszelkie gardłowanie narzekaczy (vide spory odsetek moich znajomych). Półśrodki nigdy nie były najlepszym rozwiązaniem. Rozumiesz do czego piję, prawda? Lepiej stawiać wyżej poprzeczkę konkurencji. A by to zrobić wcale nie trzeba wypstykiwać się ze wszystkich argumentów.

      • tomiga

        ” Dla mnie wejście musi być grube by przykuło uwagę od początku i zdusiło w zarodku wszelkie gardłowanie narzekaczy (vide spory odsetek moich znajomych). ”

        Zawsze znajdzie się ktoś kto będzie marudził🙂

  2. Pingback: O tym, dlaczego nie będę płakał po obecnej generacji sprzętu | (Ł)Okiem Gracza

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s